piątek, 4 lipca 2014

Lipiec

I mamy kolejny miesiąc! Lipiec, upragniony Lipiec.Większość, a przede wszystkim my czekaliśmy na ten najlepszy z całego roku miesiąc :) Czemu najlepszy? Bo po prostu jest to pierwszy miesiąc, że tak powiem wakacji. Wszystko można zaplanować na ten cały miesiąc i zacząć realizować plany, i wiadomo jeden z miesięcy lata.
U nas co prawda pogoda nie za ciekawa.Słońce, deszcz, słońce deszcz.... I tak w kółko. Nic nie można zaplanować....Chciałam wybrać się na biegi i dłuższy spacer z Molly, a tu jak zwykle-pech, deszcz musiał lunąć.Wczoraj natomiast udało wybrać się nam na spacer.Nareszcie! Poszłyśmy po obiedzie, trochę po wędrowaliśmy, a następnie poszłyśmy na działkę, aby pies miał większą swobodę do biegania.
Muszę zakupić nowe piłki, iż dotychczasowe leżą w koszu :) A bez piłki, nie ma zabawy !
Zauważyłam, że Molly ma większą motywację na podwórku co do uczenia się nowych sztuczek, bądź komend, niż w domu.Suczkę co prawda, gdy właśnie pracowaliśmy razem na świeżym powietrzu nie raz rozpraszał na przykład ćwierkanie ptaków, czy szczekanie innego psa w pobliżu.Ogółem jest bardziej szalona, dzięki czemu jest bardziej,że tak powiem "napalona" do współpracy.


W poniedziałek przyszła nowa smycz. Przyszła dosyć szybko, po mimo, że jechała do nas z Krakowa, a dokładniej ze sklepu Karusek. Przelew dotarł dosyć szybko,jak i przesyłka również.Smycz jest taka jak oczekiwałam.Wytrzymałe i solidne zapięcie,szeroka i jak widać wytrzymała taśma.
U nas na Mazurach jest najwięcej jezior, więc właśnie tu przyjeżdża dużo turystów i najbliższy kanał jest cały "zawalony" żaglówkami i jachtami. Nie mogę doczekać się kiedy pojedziemy znów na nasze ulubione miejsce nad jeziorem, iż będzie można trochę odpocząć, a Molly z czasem może przełamie swój strach co do wody w takich miejscach :)


Z motywacją do wykonywania sztuczek jest lepiej. Młoda lepiej skupia się na mnie i wymawianej komendzie, niż jak to było wcześniej na smakołyku.Wykonuje je z większym zapałem.
Od nie dawna zaczęłam znów dopracowywać slalom między nogami. Nie raz ćwiczyłam to z Molly, ale zawsze nie udawało nam się dopracowywać tego dokładnie, więc w końcu wzięłam się za to, iż jak coś się zacznie to i się musi skończyć :) Molly jak zawsze załapuje szybko nową poznaną komendę, ale nie zawsze wykonuje ją dokładnie, więc przez te 2 miesiące wolnego czasu muszę nadrobić takie właśnie sprawy.
W sierpniu, prawdopodobnie pojedziemy z suczką nad morze. Młoda się wybiega, bo znalazłam już parę "psich plaż" w pobliżu naszego miejsca w którym być może będziemy mieszkać, aczkolwiek plany się cały czas zmieniają więc zobaczymy jak to będzie :) W sierpniu mamy również ślub w rodzinie, więc szukam odpowiedniego opiekuna na tę parę godzin, aczkolwiek nie mam już żadnych obaw co do zostawiania Molly w domu :)




Przez ten czas na pewno poprawimy z Molly mięśnie, jak i sylwetkę. Chciałabym, aby suczka była bardziej sprawniejsza, dlatego 1 kilogram mniej nie zaszkodzi.
Nie długo wybieram się do weterynarza w sprawie odrobaczania, a przy okazji porobię co roczne badania. Nie będzie ich dużo,ale zrobienie badania krwi nie zaszkodzi, wręcz przeciwnie - "nie daj boże", jak coś będzie to po lepszy, aczkolwiek nie powinno nic być, bo nie robię tego z mojego przeczucia, czy z mojego zaniepokojenia, tylko po prostu czas wakacji, a przy okazji czas na takie sprawy.


Kończę notkę, może nie,aż tak długą, ale następna już nie długo :) Chciałam też podziękować za ponad 4 tysiące wyświetleń i 29 obserwatorów.Życzymy samych pogodnych dni! Pozdrawiam i miłego nadchodzącego weekendu :)