Na wstępie przepraszam, że nie pisałam 2 tygodnie. Miałam napisać jeszcze przed rozpoczęciem roku szkolnego, ale gdy wróciłam z nad morza był już sam koniec wakacji, no i dlatego rzecz jasna - rozpoczęcie roku szkolnego, coraz więcej obowiązków i szkolnych zajęć, no cóż.... No, ale tak, jak pisałam pod koniec sierpnia wyjechałam nad morze, a dokładniej 25. Pojechałam tam z babcią, która kiedyś tam mieszkała, do miasta
Świnoujście. Tak jak wspominałam w paru poprzednich notkach,
nie zabrałam ze sobą Molly, z pewnych przyczyn, a m.in. przez to, że podróż pociągiem trwała ok.10-11 godzin + autobus i drugi przejazd pociągiem. Byłoby to dla niej męczące, dlatego zostawiłam ją pod dobrą opieką mojej mamy, a Mała okazje z nami pojechać na wakacje na pewno jeszcze będzie miała. :) Będę starała się w skrócie opowiedzieć mniej więcej cały pobyt w Świnoujściu, aby jeszcze zamieścić parę zdań na temat zakończonych już wakacji.
O podróży napiszę tylko trochę. Przed godziną 7 wyjechałyśmy autobusem na stacje PKP, tam zaraz miałyśmy pociąg do miejscowości Szczecin Dąbie. Podróż samym pociągiem trwała ok. 10 godzin, więc zajęcie musiałam sobie znaleźć...
Na szczęście w przedziale, gdzie miałyśmy wyznaczone miejsce na bilecie, zapoznałyśmy się z bardzo miłymi paniami. Dwie z nich (jedna była z synkiem) jechały do Gdyni, a trzecia ze swoim synkiem jechała do Sopotu. Atmosfera była miła. Jedna pani, która jechała właśnie do Sopotu była fryzjerką i uczesała mi pięknego bocznego dobierańca. Czas jakoś leciał, gorzej było, jak te panie opuściły przedział, a my musiałyśmy jechać jeszcze ok. 4 godzin. No, ale z babcią też da się coś porobić przecież i jakoś to było. :)
Później miałyśmy jeszcze 1 pociąg do Świnoujścia + ze Świnoujścia przeprawa promem i jesteśmy u boku mojego taty, który tam pracuje. No i zaraz byliśmy w naszym wynajętym pokoiku.
W skrócie podróż była męcząca i długa, ale moim zdaniem się opłacało! :D
Pierwszego dnia, czyli 26.08 we wtorek poszłyśmy z babcią pochodzić po mieście, poszłyśmy m.in. do Muzeum Rybołóstwa Morskiego i rafy koralowej, a po południu wybrałam się z tatą na śliczną promenadę w Świnoujściu. Dużo pięknych rzeczy do kupienia, idealne miejsce na spacery. Ogólnie promenada jest bardzo fajnie zrobiona, a następnie nie obeszło się bez pójścia nad morze, na piękną plaże. Widoki wprost przecudne i te czyste powietrze! ♥ Ślicznie! Co prawda nie kąpałam się, ale nogi trzeba było zanurzyć! :) Plaża zadbana, bardzo fajnie można spędzić tam dzień. Dzień zaliczony do udanych.
W środę pogoda była bardzo ładna, więc z babcią powtórzyłyśmy pójście na promenadę i morze, a po południu pojechaliśmy z tatą trochę pozwiedzać. Było pięknie! Byliśmy na takim jakby zakręcie koło morza, widoki, jak zawsze nad morzem, śliczne! Od Świnoujścia mieliśmy dosłownie może z 3-4 km. do Niemiec, więc się tam przejechaliśmy. Nie byliśmy długo, nie zachodziliśmy do sklepów, ale granice przekroczyliśmy. :) Dodam jeszcze, że w Świnoujściu jest dużo Niemców,turystów, jak i mieszkańców, tym bardziej w okresie wakacyjnym.
No i dzień również jak najbardziej udany!
W czwartek pojechałyśmy z babcią autobusem do Międzyzdroji, miałyśmy dosłownie kilka kilometrów. W Międzyzdrojach największą atrakcją jest pójście do
Muzeum Figur Woskowych i to właśnie zrobiłyśmy.
Jest tam naprawdę pięknie. Figurki były zrobione z wosku, ale naprawdę wyglądały jak żywe. Byli różni aktorzy, piosenkarze, znani ludzie i postacie z bajek i filmów. Warto tam pojechać i koniecznie tam pójść, bardzo polecam! Figurki były naprawdę świetne! :) Zachwalane jest tam też promenada i Molo, tak więc się tam wybrałyśmy. Widoki z Mola są przecudne!
Spędziłyśmy tam parę godzin i nie żałuję, w końcu trzeba było korzystać!
 |
Na zdjęciu są mężczyźni, którzy grają w karty, jeden jest 4 oki, 3 oki i w oddali 1 oki. |
W piątek był dzień powrotu. Żałowałam trochę, że wracam do domu, bo było naprawdę bardzo fajnie. Podróż trwała długo, ale w samochodzie już razem z moim tatą było inaczej. :)
Podsumowując cały wyjazd, to naprawdę było udane, pogoda dopisała. Szkoda, że nie mogłam zabrać Molly, ale jeszcze pojedzie z nami i to pewnie nie raz. Świnoujście nie jest dużym miastem, ale bardzo ładnym i zadbanym, moim zdaniem warto tam pojechać i pozwiedzać. Myślałam, że ostatnie dni wakacji spędzę w domu, a spędziłam je najlepiej z całych wakacji. :)
Młoda cieszyła się naprawdę, a ja w torbie ,oprócz pamiątek i pocztówek ,miałam dla niej naturalne przysmaczki firmy Maced i kosteczki z wapniem i kurczakiem, no musiałam też sklep zoologiczny "zahaczyć". :D

No, ale mamy już wrzesień...Czas szkoły. Znów uczenie się na kartkówki, sprawdziany itd. Na większości blogów każdy narzeka, że te wakacje, jak co roku minęły tak szybko i znów mniej czasu dla psiaków. No cóż ,ja się z tym zgadzam, w końcu, kto chce wracać do szkoły...? Ale trzeba myśleć o wolniejszych dniach i dalszych planach, bo jęczenie w końcu nie pomoże :D. Mieliśmy dużo planów na wakacje. Połowa z nich nie wyszła. Było dużo lenistwa, ale szaleństw po łące, czy działce nie zabrakło. Zaczęliśmy trenować chodzenie przy nodze, na razie na smyczy i mam nadzieje, że się nie wycofamy. Trochę treningów... Nie były one może jakieś mocno aktywne, bo w lipcu były spore upały i nie chciało nam się pracować, ale szkoła to nie koniec świata i postanawiam sobie, że we wrześniu, jak i w całym roku ,w wolnych dniach postaram się chodzić na spacery i ćwiczyć z Mollcią, ale czy coś z tego wyjdzie...? Mam nadzieje :)

Nazbierało mi się sporo zdjęć z wakacji i pobytu nad morzem, na pewno reszta pojawi się w następnej notce. Napisałam mało o Molly, ale raz na jakiś czas nie zaszkodzi, bo i tak u nas ostatnio nic ciekawego się nie dzieje.
No to chyba na tyle w dzisiejszej notce. Następną postaram się napisać szybko, ale to zależy od mojego wolnego czasu, dlatego za dłuższe przerwy z góry przepraszam. Trochę popisałam, aczkolwiek i tak uważam, że jest chyba więcej zdjęć niż treści. :) Ogólnie może notka trochę chaotyczna.
Na koniec wstawiam Wam zdjęcie Mollkowej mordki, aby nie było, że wszystko z nad morza.
Pozdrawiamy, no i życzymy samych sukcesów w szkole! :D Do napisania!